• Wpisów: 97
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 19:58
  • Licznik odwiedzin: 49 885 / 3494 dni
 
arkaszka
 
71Arecki: Nic. Oczywiście Pańskie stanowisko jest zrozumiałe, szczególnie wobec wizji automatów z cyjankali na każdym rogu (absurd przerysowania zamierzony, a la Terlikowski). Instynktownie podzielam Pańskie zdanie (ale nie argumentację).
Dylemat Laury jest nie do rozstrzygnięcia – może Laura się myli, może gdyby lekarze byli lepsi, rodzina inna, chłopak (jakiś?) kochający, pogoda wyżowa, może… nie ma i nie będzie odpowiedzi. Wielki motor autodestrukcji jest naszą immanentną częścią, w każdym szumi i pracuje, czasem bierze górę… zawsze w końcu bierze górę, gdyż śmierć wpisana jest w “projekt życie” od samego początku.
Jednak całość tego przedsięwzięcia skonstruowana jest tak, że nawet jeśli L. ulega osobistemu złudzeniu, L. nie będą nigdy w większości. Nawet jeśli dopuścimy “automaty”, większość z nich nie skorzysta. Pan chce, aby państwo afirmowało życie. Zgoda. Ale logiczną konsekwencją są “krzyczące zarodki”. O tym trzeba pamiętać. Wzdraga się Pan na myśl pomocnictwa, ale i na myśl o przegięciu w drugą stronę. Belgia postanowiła chyba zaufać ludziom. Nawet jeśli się mylą, to mają wolną wolę przynajmniej w tej zasadniczej sprawie: żyć czy nie żyć. To jedno z podstawowych praw człowieka. Zachowując wszelkie proporcje, bo porównanie sprawy Laury z cytatem, który zaraz przytoczę, może wydać się niestosowne, pragnę zauważyć, iż nasz sprzeciw wobec jej wyboru nie powinien jej tego wyboru uniemożliwiać – tak sądzę. 690
58 pisze o czyms czym sie od wielu lat zajmuje i zna. Nawet jezeli tylko czesciowo zgadzam sie z gloszonymi w Panskim artykule tezami, to sposob i styl argumentacji zmuszaja do powtornego przemyslenia wlasnych sadow, a dokladnie to odroznia ciekawy/istotny artykul od sieczki ktorej pelne sa dzis czasopisma.

Nie możesz dodać komentarza.