Nie zauważył niestety wielu innych faktów, takich jak to, że w Polsce działa wiele kościołów, że żyją tu wyznawcy wielu religii, że światopogląd należy do sfery wolności osobistych człowieka, że nie każdy Polak musi być entuzjastą kościoła rzymskokatolickiego, że rozdział państwa od kościoła gwarantuje nam Konstytucja RP itp.
Wyobraźmy sobie przez moment taki oto obraz. Religia wraca do sal katechetycznych, Krzyż znika z urzędów, Kościoły różnych wyznań pełne swoich wiernych, hojnych, ofiarnych i rozmodlonych. I w tym świecie ja, ateista. Nikomu nie wchodzę w drogę, nie interesuję się życiem moich katolickich sąsiadów, a oni nie wytykają mnie palcami, nie szczują swoich katolickich dzieci na moje – ateistyczne. Posyłam swoje dzieci do bezpiecznej szkoły po naukę. A ktoś inny podsyła swoje dzieci księdzu po naukę religii – jego wybór, jego ryzyko. Co złego byłoby w takim świecie? Czy narusza to choćby w minimalnym stopniu prawa moich wierzących współobywateli ? Czy narusza ich poczucie godności ?. Czy ich marginalizuje ?
klimatyzacja.phorum.pl
A co złego byłoby w takim świecie, gdzie ksiądz płaciłby podatek jak inny każdy obywatel?. Skoro jest obywatelem, korzysta z pełni praw, korzysta z ochrony państwa i świadczeń jakie ono zapewnia – co złego jest w tym aby i On dorzucił się do wspólnej kasy ?
Tak, jak dziś przyłączam się do obrony przestrzeni publicznej przed zalewem katolicyzmu, tak broniłbym każdej religii, gdyby ktoś chciał ograniczać swobodę wyznania. Dlaczego ? W imię tych samych wartości – czyli w imię obrony wolności osobistych w tym wolności wyznania – jako wartości nadrzędnej
www.klimatyzacja.adresforum.pl/
Nie zgadzam się z tezą, że ten czy ów wyhodował Palikota. Palikot niczego nowego nie wymyślił, a jedynie wyraził głośno to, co po cichu myśli wielu. Mam od lat ugruntowane antyklerykalne poglądy. I pewnie nie jestem osamotniony w tych poglądach. Palikot wykorzystując swoją popularność postawił ten temat na forum publicznym. Nie jestem szczególnym fanem Palikota, ale nie o osobę tu chodzi, lecz o sprawę. Ważne, że ktoś podjął temat i przerwał obłudny kompromis zawarty przez polityków w garniturach z politykami w sutannach ponad głowami obywateli.
klimatyzacja.wypowiedzi.pl/
Co do lekcji religii – czy mają być w szkole ? No cóż, jeśli obwyatele-podatnicy utrzymujący szkoły tak sobie życzą, to tak … Podobnie jak – w moim przekonaniu – na życzenie liczącej się grupy rodziców dyrektor szkoły pownien zapewnić uczniom np. lekcje gry w szachy, albo treningi dżudo, albo stworzyć chór, albo zespół taneczny, itd, itd. Przecież przymusu pobierania takich nauk nie ma, uczestnictwo nie byłoby wcale obowiązkowe – kto chce, niech będzie przez OBYWATELSKĄ szkołę uczony tego, co obywatele uważają za sensowne … A jest jeszcze w Polsce pewna grupa przekonanych o sensowności lekcji religii. Pozwólmy im korzystać – bez uszczerbku dla kogokolwiek – z ich praw domagania się czegoś od szkoły…
Z innymi poruszonymi przez Adwersarza zagadnieniami dyskutować teraz nie będę, choć mam poczucie, że kontr-argumenty by się znalazły. Dlaczego – otóż dlatego, że tematem-problemem nie jest dyskusja „jako taka” ( świeckości państwa, itd. ), ale „dyskusja” (??? ) z posłem Palikotem. Proszę wybaczyć, ale pan poseł niczego w niczyim imieniu nie wyraża – pan poseł jedynie OB-RAŻA, i to jest jego cel. Kiedy przypomnę sobie skrajnie aroganckiego cynicznego, nie znającego świętości Jerzego Urbana, rzecznika reżimu Jaruzelskiego, przypominam sobie także pewne komentujące zdanie opozycjonisty : jemu nie chodzi o to, aby nas do tej ekipy nie z-razić, jemu chodzi o to, aby nas prze-razić ! … Strach to wstęp do terroru w różnych postaciach …
Mam wrażenie, że poseł Palikot chce swoim „stylem” uprawiania polityki i „dialogu” pewną część społeczeństwa właśnie przerazić, „zachęcając” ją do wycofania się z przestrzeni publicznej … przerazić kompletnym brakiem poczucia przyzwoitości, totalnym łamaniem tzw. dobrego obyczaju, kompletnym zamknięciem się na rzeczową argumentację strony przeciwnej. On po prostu pokazuje, że tak właśnie wolno, nawet należy, że to jest w czyimś interesie… Otóż w moim najgłębszym przekonaniu z posłem Palikotem nie powinno się dyskutować, bo nie dyskutuje się z ( przepraszam za niechrześcijańskie wyrażenie ) chamstwem – chama taka dyskusja po prostu nobilituje lub „uprawomocnia”. Jeśli musimy mieć w swoim gronie chama, najlepiej go ignorować …
A rzeczywistym antidotum na ten „demokratyczny wypadek przy pracy” może być tylko jedno : robić „swoje”, chrześcijańskie „swoje” ..
Żeby jednak nie było wątpliwości : deklaruję pełną gotowość do dyskusji z szanownym Adwersarzem
klimatyzacja.nethit.pl
Idąc tropem Pana rozumowania, nic nie stoi na przeszkodzie aby w szkole odbywały sie również inne praktyki religijne na koszt podatników, skoro zakłada Pan, że „podatnicy sobie tego życzą” myśląc o lekcjach religii. A co, jeśli sobie nie zyczą ? Zwłaszcza, aby te lekcje były finansowane z publicznych pieniędzy ? Bo to właśnie postrzegam za bardzo szkodliwe. Wynagrodzenia księży za udzielanie nauk, które powinni nieść w świat z powołania !
Idąc dalej, możnaby w szkole odprawiać msze a na tacę zwyczajowo przeznaczyć zryczałtowaną kwotę pieniędzy – oczywiście z podatków, wszak większośc Polaków to katolicy…
klimatyzacja.fora24.pl
Nie rozumiem, dlaczego ludzie kościoła czują się atakowani, gdy ktoś zwraca im uwagę, że tak być nie powinno. W końcu, zawsze mogą wspomóc kościół dobrowolnym datkiem, nie muszą zmuszać do tego innych tylko dlatego, że ci są w mniejszości. Czy to byłoby niesprawiedliwe ? Nieuczciwe ?
www.klimatyzacja.czo.pl
A na koniec scena zapamiętana z pierwszego zebrania rodziców w nowej szkole mojej córki. Pan wychowawca skarży się, że większość młodzieży nie chce się zapisać na lekcje religii (zrobiło to 4 na 23 osoby). Sugeruje rodzicom, żeby przekonali swoje pociechy. Koronny argument: przeciez kiedyś może zechcą wziąć ślub w kościele a do tego potrzebne jest świadectwo. Poza tym, byłby problem ze zorganizowaniem dla nich lekcji etyki. Po pewnym czasie pytam córkę jak z tą religią. Okazało się, że rodzice zadziałali skutecznie, proporcje się odwróciły i tylko kilka osób zrezygnowało ( a raczej miało pozwolenie od rodziców na nieuczęszczanie). I taki właśnie jest nasz polski katolicyzm. Okazyjny. Dlatego śmiem watpić, że więszość Polaków popiera finansowanie kościoła z publicznych pieniędzy, nawet, jeśli okazyjnie bierze udział w praktykach religijnych. Prawdę o zaangażowaniu w kościół poznalibyśmy, gdyby każdy katolik obowiązkowo musiał zapłacić jakąś część ze swojego podatku przy zeznaniu rocznym, i to nie 1 czy 2 %, jak się to obecnie proponuje ale 8-9% jak w Niemczech. Jednak, jakakolwiek by ta prawda nie była, nie uzasadnia utrzymywania na publicznym etacie księdza nauczającego religii czy pełniącego posługe w szpitalu.
-
BigDay90:
Pokaż wszystkie (1) ›